Translate

środa, 14 września 2011

Różyczki do włosów

Kolejna ozdóbka do kolekcji mojej córki. Różyczki są zrobione z kordonka i przyklejone do spinek typu "żabki":


Są wygodne, praktyczne i przy tym ładne. Poniżej kilka zdjęć, bo trudno ująć aparatem ich urodę, a i tak na żywo wyglądają o wiele lepiej:




Tak wyglądają na włosach, zdjęcia słabe, ale niestety innych nie mam ;-P:



Tu moja córka wyjątkowo w ujarzmionych włosach - no cóż, jednak najwygodniejsza jest fryzura "na rozczochrańca", nie trzeba się martwić, że coś się niespodziewanie zsunie czy potarga. Chociaż przyznam uczciwie, że przed każdym wyjściem do przedszkola Lilka sumiennie się czesze (to ona) i fryzuje (to już ja):



Takie spineczki są nieopatrzone, niespotykane i niepowtarzalne. Jedyne w swoim rodzaju, bo zrobione przez mamę. Przy tym naprawdę łatwe do wykonania. Czy byliby chętni na tutorial?  

projekt i wykonanie: Artsajke
kordonek, szydełko: 2,3

Pozdrawiam,

piątek, 9 września 2011

Turkusowy gadzik - czyli tuniczka dla Lilki

W necie dość popularna jest bluzka zwana umownie "gadem" Ja zrobiłam wersję mini dla małej dziewczynki więc - gadzik.

Nikt już pewnie nie pamięta skąd się wzięła ta pieszczotliwa nazwa. Otóż bluzka przysparzała robiącym niemało problemów z racji tego, że zaczyna się ją robić od karczka w górę i trzeba utrafić w odpowiednią ilość oczek na początku, tak, aby wyszedł właściwy rozmiar. A nie jest to takie proste - mi udało się za trzecim razem ;-), wyszło ostatecznie 240 oczek. Tak więc, gdy bluzka po raz kolejny została rzucona w kąt pomysłodawczyni nazwy (wybaczcie, nie pamietam kto, ale rzecz się działa na forum u Maranty, chyba) zaniechała dalszych działań, ale poprzysięgła: "jeszcze do gada wrócę". I tak ją wszyscy zaczęli nazywać.

Oto moja wersja:


Gdy już robótka miała się ku końcowi, okazało się, że zostało mi jeszcze dużo włóczki. Pomyślałam , że fajnie by wyglądała jako tuniczka. I tak zrobiłam. Bluzeczka stopniowo się rozszerza i dzięki temu ładnie się układa:


Przy szyi przeplotłam przez ostatni rządek wstążeczkę - nie jest konieczna, ale pasuje kolorystycznie i ładnie wykańcza. Tutaj na białym spodzie, aby wzorek byl lepiej widoczny:


Moja dziewczynką ślicznie pozowała, ale eksponowała bardziej swoją osobę niż tunikę. Stąd zdjęcia powyżej. Nie mogłam się jednak oprzeć, by pokazać ciuszek "na ludziu", skoro córka się tak napracowała:






Na tym zdjęciu tuniczka jest dobrze widoczna:


A tu karczek z tyłu i przy okazji zapowiedź co pojawi się w następnym poście:



Zbliżenia wzorów:




Włóczka: almina (100g), szydełko: 4 (numerem 3,5 tuniczka wychodziła w sam raz, a chciałam, aby była ciut większa)

I to już koniec. Dziękuję za uwagę ;-)

Pozdrawiam,

środa, 7 września 2011

Bananowiec

Polecam Wam bananowca - ciasto lekkie, orzeźwiające, pyszne i niewymagające pieczenia. W sam raz na koniec lata.


Ciasto składa się z czterech warstw: biszkoptowej, bananowej, piankowej i galaretkowej. Prawda, że brzmi smacznie?


Bananowiec

Warstwa biszkoptowa:
okrągłe biszkopty (można upiec biszkopt z 4 jajek)

Warstwa bananowa:
4 większe banany
1 masło
1 żółta galaretka
3 żółtka
1 szklanka cukru
Galaretkę rozpuścić wg przepisu na opakowaniu. Masło utrzeć z cukrem, żółtkami, dodać rozdrobnione widelcem lub przeciśnięte przez praskę banany, utrzeć. Wlać przestudzoną galaretkę, zmiksować.

Warstwa piankowa:
3 białka
1/2 szklanki cukru
1 czerwona galaretka
Białka ubić na sztywno, stopniowo dodawać cukier. Dodać rozpuszczoną i przestudzoną galaretkę. Wymieszać.

Warstwa galaretkowa:
1 banan
1 zielona galaretka
Galaretkę rozpuścić wg instrukcji na torebce. Banana pokroić w plasterki.


Biszkopty ułożyć w formie (można wcześniej lekko pomoczyć w żółtej galaretce), na ciastka (lub na ostudzony biszkopt) nałożyć masę bananową, wstawić do lodówki do stężenia. Następnie wyłożyć piankę, również wystudzić. Udekorować plasterkami bananów i zalać tężejącą zieloną galaretką. Włożyć ciasto do lodówki na kilka godzin.
Smacznego!

Uwaga: jeśli zdecydujesz się upiec biszkopt, tortownica (u mnie duża - 26cm) może nie pomieścić wszystkich warstw ciasta. Użyj większej formy.


Ciasto dzięki kolorowym warstwom wygląda bardzo efektownie, jest wyśmienite i nietrudne do zrobienia. Tradycyjnie kawałek dla Ciebie, miły gościu:


Pozdrawiam,

czwartek, 1 września 2011

Worek-biedronka

Wakacje niestety za nami, już 1. września. Czas szykować wyprawkę dla dziecka. I worek na kapcie by się przydał. Na przykład taki:


Pomysł podpatrzyłam na picasie, w albumie mordki. Ale uszyłam już po swojemu. Tutaj na plask, bez kapciuszków:


Jednak z pełnym brzuszkiem o wiele lepiej wygląda. Biedronka już gotowa do drogi:


Jeszcze tylko pasujące gumki do włosów (lub takie) i moje dziecko może lecieć do przedszkola, do swojej grupy "Biedronek".


Pozdrawiam,

środa, 31 sierpnia 2011

Hello Kitty 2

Mam duże zaległości w pokazywaniu nowych rzeczy, a ostatnio zrobiłam sporo szydełkiem. Nadrobię.

Przy okazji prezentowania Hello Kitty 1, zapowiadałam, że pojawi się też jej koleżanka (a może siostra bliźniaczka?) No i jest:

 

Tak samo jak ta poprzednia ma ruchome kończyny i może siedzieć (nawet lepiej jej to wychodzi niż tej różowej):

 

Tamta miała zdjęcie leżące, to i ta też mieć musi (wiadomo jak to jest pomiędzy rodzeństwem):

 

I razem. Niebieska i różowa, siedzą sobie zgodnie:

 

Niebieskiej zrobiłam większy kwiatek na sukience (takiej wielkości jak przy uszku), lepiej mi się podoba. Niby schemat ten sam, robione tak samo, a jednak za każdym razem wychodzi trochę inaczej:

 

Po raz pierwszy główkę robiłam nową metodą: nie każdy rząd od nowa, tylko na okrągło, spiralnie. Dzięki temu nie ma brzydkiego "szwu" i wszystko pięknie się prezentuje, nawet z tyłu. No... może zdjęcie tego nie oddaje, ale to wina zdjęcia, nie Hello Kitty, musicie mi uwierzyć na słowo - wygląda naprawdę ładnie:

 

Polecam szczerze ten sposób, trzeba tylko zaznaczać sobie początek rzędu, bo się myli. A tu fotka z pierwowzorami:

 

Córka coś tam przebąkiwała na temat Hello Kitty w zielonej sukience, ale... nie, koniec. Dwie wystarczą. Cieszę się, że przynajmniej się nimi bawi.

Włóczka: biała i różowa: amina (nie almina), niebieska: camilla, szydełko: 3,5

Pozdrawiam,



piątek, 19 sierpnia 2011

Amarantowa spódniczka dla Weroniki

Weronika jest rówieśniczką mojej córki, nietrudno więc było robić tę spódniczkę, bo mogłam na bieżąco mierzyć na Lilce. Oczywiście zanim utrafiłam z odpowiednim obwodem talii ;-). Poniższe zdjęcia w nienajlepszym świetle, ale nazajutrz musiałam już przekazać ciuszek nowej właścicielce. Ale np. to mi się podoba:

 

To z lampą błyskową, pewnie będzie widać trochę lepiej:

 

Podoba mi się ten wzór, chociaż względem podszewki spódniczka mogłaby być trochę dłuższa. Nie - podszewka mogłaby być trochę krótsza ;-). Ale specjalnie tak uszyłam, żeby pasowała do kolejnych spódniczek.

I na płasko:

 

Spódniczka jest ażurowa, więc można ją nosić na spodnie lub legginsy...

 

... lub z podszewką:

 

Halka jest rozkloszowana, ładnie się układa. Jest uszyta z satyny, więc przy tym też ładnie wygląda:

 

Po raz pierwszy nie podkładam materiału pod spód, tylko brzeg przeszyłam zwykłym zygzakiem, a potem drugi raz, tym samym ściegiem, tyko tym razem odrobinę szerszym i gęstym (ten zabieg by się nie udał gdybym od razu szyłam ścisłym zygzakiem). Musze przyznać, że to całkiem dobre rozwiązanie. Poza tym lekko naciągałam materiał, żeby lekko pofalował:

 

A z resztek włóczki zrobiłam pokazywane wcześniej Hello Kitty (sukieneczkę i kwiatek) i spineczki.

Chciałam zrobić taką samą spódniczkę Lili, ale nie chciała (podobnie jak odmówiła pozowania). Jednak jak już ją oddałam (spódniczkę, nie Lilkę ;-), to zmieniła zdanie. Poszłyśmy do pasmanterii i córka wybrała sobie włóczki - na spódniczkę i na bluzeczkę. Robią się.

Pozdrawiam,




wtorek, 2 sierpnia 2011

Spinki - kwiatuszki

Produkt uboczny Hello Kitty ;-). Po zrobieniu koteczki został mi jeden kwiatek. Dorobiłam drugi i podoczepiałam do spinek. W ten sposób moja córka zyskała ozdoby do włosów takie same jak jej ulubienica:


W zbliżeniu, bo na powyższym zdjęciu niezbyt dobrze widać:


Tym razem nie doszywałam ozdóbek do spinek, tylko przykleiłam specjalnym klejem.


Niestety, pasujące kolorystycznie spinki "wyszły", więc musiałam ratować się innymi. Powiedzmy, że pasują.


Tak spineczki prezentują się na włosach:


Spełniają swoje zadanie, chociaż za długo na włosach nie przebywają ;-)

Pozdrawiam,

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...