Translate

czwartek, 2 czerwca 2016

Spinki-kapelusiki - cz. III

Produkcja trwa ;-). Zapraszam na kolejną porcję spinek.

Kapelusik różowy:






Czerwony:







Miętowy:






Ciemnoniebieski:  





Koralowy:







Morelowy. Tym razem inna wersja - był już z koralowym kwiatkiem i takimż brzegiem, teraz wykończenie białe:






Bladoróżowy, również z białymi dodatkami:






Bordowy:






I na zakończenie kilka zdjęć razem:






Różne wersje kolorystyczne:




Przypomnę jeszcze, że kapelusiki wykonane są z włóczki bawełnianej, ozdabiane szydełkowymi kwiatkami, wstążeczkami i koralikami (jak widać ;-)), zapięcie typu "krokodylek". Na powyższych zdjęciach akurat tego nie pokazałam, ale można podejrzeć we wcześniejszych postach: część I i część II.

Te i inne spineczki dostępne na DaWandzie. Wiem, że Was, robótkujące, nie zainteresują, ale może kogoś, coś, gdzieś? Polecam się. 


Pozdrawiam w tę piękną majową noc,

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Książkowo - zaległe stosiki i książki roku 2015

Witam po długiej przerwie. Pamiętacie mnie jeszcze?

Nadrabiam posty książkowe. Najpierw stosiki. Może zaczniemy od najnowszych tym razem?

Stosiki 3/2016: 



Stosik mój:
  • Najcenniejszy dar - magiczna opowieść w klimacie bożonarodzeniowym. Jeśli chcecie się dowidzieć o co tak naprawdę chodzi w BN i co jest najważniejsze - polecam;
  • Zagubione niebo - jestem rozczarowana. Zbiór opowieści, w dodatku w dużej część powtórzonych i przedrukowanych z innych książek. To nie to czego oczekiwałam. Podobnie jak Trochę większy poniedziałek, gdzie był zbiór felietonów, dobrze się czytało, ale czekam na pełnowymiarową powieść;
  • Trzy metry nad niebem - nie czytałam jeszcze niczego Moccii, książka niby dla młodzieży, ale z perspektywy rodzica też jest warta przeczytania. Bunt, dorastanie, kłopoty rodzinne, pierwsza miłość - pamiętamy to, prawda?
  • 48 tygodni - lekka, babska, z humorem. 

"Stosik" córki. W cudzysłowie, bo to jedna książka. Lila czyta sama i książki wypożycza z biblioteki szkolnej. Nie zaniechała jednak przyjemności czytania książek przez mamę. Zwykle staram się wypożyczać obszerniejsze lektury, ale tym razem skusiłam się na:

  • Katarzynkę - a ściślej skusiły mnie ilustrację Sempe'go, znanego z serii książek o Mikołajku. Miła lektura, ale w zupełnie innym klimacie.

Stosik 2/2016:



  • Love, Rosie - Ahern nie zawiodła i tym razem. Znam ją z P.S. Kocham Cię, ta pozycja również bardzo mi się podobała. Ciepła, wzruszająca, ale nie ckliwa, nieoderwana od rzeczywistości piękna opowieść o przyjaźni i nie tylko;
  • Lilka - Kalicińską lubiłam w serii Rozlewisko, później według mnie bardzo obniżyła poziom. Tą książką wraca do swojego charakterystycznego stylu. Z początku byłam zawiedziona, że tak mało Lilki w Lilce, a później spodobały mi się te przydługie wtrącenia. Także książka przede wszystkim o Lilce, ale nie tylko. Z jednej strony trudne tematy choroby i śmierci, dużo tej śmierci, dużo bólu i straty bliskich osób, ale przeciwwagą jest wspaniała, ciepła, zżyta ze sobą i kochająca się się rodzina (i przyjaciele).

Stosiki 1/2016:



Stosik mój:
  • Cudowna dziewczynka - wpisałam ją na listę po przeczytaniu jakiejś rekomendacji. Nie jest to zła książka, ale po opisie spodziewałam się czegoś mniej ewidentnego. Notka z tyłu okładki sugeruje znacznie bogatszą i ciekawszą opowieść;
  • Marcowe fiołki - również z polecenia, tym razem się nie zawiodłam. Lubię nieoczywiste opowieści, a ta taka jest. Wzruszająca, zagadkowa i z happy endem;
  • Cisza - trzecia część serii Szeptem. Młodzieżowa, ale fajna. Warto czasem wejść w świat fantazji. Niby nie moje klimaty, ale książka napisana ze smakiem, niekiczowato. Jeszcze czwarta część przede mną;
  • Dziewczyna z pociągu - bardzo rozchwytywana książka, musiałam na nią się zapisywać w bibliotece. Dużo szumu wokół niej, owszem książka ciekawa, wciągająca, ale mimo wszystko trochę przereklamowana.

Stosik Lilki:
  • Labirynt Lukrecji - Chylińska okazała się całkiem niezłą autorką książek dla dzieci. Polubiłyśmy serię o Zezi, ta jednak spodobała się córce tak bardzo, że teraz czyta ją sobie sama. 


No i doszłam do zaległości z tamtego roku. Stosiki 7/2015:



Stosik mój: 
  • Chłopiec z latawcem - książka o przyjaźni i oddaniu bez granic, o błędach i wybaczaniu, najtrudniejszym, bo sobie. Trudna, ale zdecydowanie warto przeczytać;
  • Ziemia, planeta ludzi - o wytrwałości, determinacji, solidarności, woli walki, przezwyciężaniu własnych ograniczeń i wreszcie o osobistych doświadczeniach pracy pilota w czasie II wojny światowej. Saint Exupery najbardziej jest znany z Małego Księcia, warto jednak zapoznać się z innymi książkami z jego dorobku;
  • Papierowa dziewczyna - moje pierwsze spotkanie z autorem, jakże udane. Powieść z pomysłem, nietuzinkowa, niebanalna, utrzymująca zaciekawienie na stałym poziomie od pierwszej do ostatniej kartki i z oryginalnym zakończeniem. Wszystko co, co lubię. Polecam, a ja lecę po więcej;
  • Atlas chmur - z mojej listy książek do przeczytania, jednakże rozczarowała mnie. Pamiętam, że trudno mi się ją czytało, nawet teraz nie potrafię powiedzieć o czym była. Fantastyczna (i chodzi mi tu wyłącznie o gatunek literacki), o czym wcześniej nie wiedziałam, może to ostudziłoby trochę moje zapędy czytelnicze, bowiem nie przepadam za tego typu książkami;
  • Złodziejka  - tajemnica, intryga, zaskoczenie i miłość. Trochę historyczna, trochę kryminalna. Porywająca.

Stosik córki:
Bajki w zielonych sukienkach - lektura, z trudem zdobyta i z trudem przeczytana. Książka z przesłaniem, traktująca o ekologii, ale córka nie zalicza jej do swoich ulubionych.


Stosik 6/2015:
 


Mój:
  • Malowany welon -również książka z mojej listy, bardzo dobra, choć spodziewałam się innego zakończenia, nie było tu klasycznego happy endu. Książka o namiętności, wyborach i ich konsekwencjach, oddaniu, poświęceniu, o miłości-niemiłości dającej do myślenia.
  • Kochana moja - bardzo ciepła powieść epistolarna, jeśli można tak nazwać mejle. Wymiana myśli, opinii, przeżyć i uczuć między matką a córką;
  • Zamek z piasku - czy prawdziwa miłość wszytko przetrwa? Ta książka to ciekawy sposób by się o tym dowiedzieć. O miłości, ale takiej realnej i życiowej, a nie ckliwej, mdłej i przewidywalnej, od jakiej aż się roi we współczesnej literaturze. O takiej miłości to ja mogę czytać z przyjemnością i bez mdłości;
  • Ludzie bezdomni - bardzo mądra książka z przesłaniem. Jednocześnie trudna i wzruszająca. Teraz lektura z liceum, za moich czasów czytaliśmy Wierną rzekę i Przedwiośnie, jednak Ludzie... chyba najbardziej pasują mi na lekturę. Warto przeczytać wszystkie.
  • Obywatel Stuhr - zawiera scenariusz filmowy, wywiad ze Sthurami - ojcem i synem oraz kulisy powstawania filmu, dużo anegdotek i historyjek z planu, polecam zwłaszcza tę część, choćby jako uzupełnienie ekranizacji.

Córki:
  • Martynka. Troskliwa opiekunka - Lila powoli wyrasta z tej uroczej serii, ale jeszcze doczytuje pominięte tomiki.


Na zakończenie jeszcze podsumowanie czytelnicze minionego roku:



2015 okazał się pod względem liczby przeczytanych książek rokiem bardzo owocnym. 56 książki to całkiem niezły wynik, z którego jestem oczywiście bardzo zadowolona. Przy czym dodam, że była to lektura w swoim tempie, przyjemna i spokojna, nic na akord. Po prostu miałam czas i chęci na przeczytanie tych książek. Ważny był również dobór książek, rzadko zdawałam się na przypadek. Dlatego również pod względem jakościowym oceniam ten rok bardzo pozytywnie - sięgałam po pozycję ze swojej listy dzięki czemu czytałam książki bardziej wartościowe. 


Przepraszam za ten nieco przydługi post, mam nadzieję, że wytrwaliście i zachęciłam Was do przeczytania czegoś ciekawego. 

Pozdrawiam, 

środa, 18 listopada 2015

Zakładki-kotki


Ponieważ moje dotychczasowe zakładki lekko się zużyły i mimo sentymentu do nich miałam ochotę na coś innego, zastanawiałam się co by tu nowego zrobić... Zamarzyły mi się tym razem zakładki szydełkowe. Ale nie takie zwykłe. Przejrzałam pinterest w poszukiwaniu inspiracji i ten kocurek od razu wpadł mi w oko. To było to! Był nawet wzór, ale zmodyfikowałam go według własnych potrzeb. Właściwie to został sam pomysł. Oto moje kociaki:



Rudzielec:




Białasek:

 




I biszkopcik (miałam kiedyś kota w takim kolorze):






Zastanawiałam się nad usztywnieniem ogonków żeby kotek cały mógł się schować w książce, ale zostawiłam taki - kita będzie sobie swobodnie wystawała z kartek.





Jak Wam się podobają? Ja je uwielbiam. Zrobiłam już pięć, jeden został ze mną, a reszta znalazła schronienie w książkach nowych właścicieli.

Pogoda na czytanie książek idealna, a lektura z taką zakładką jest jeszcze przyjemniejsza.

Pozdrawiam cieplutko,


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...