Translate

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty Czwartek

Pączki, faworki - dziś jest dzień kiedy można sobie pozwolić na słodkości. Nawet trzeba, po to jest to święto. Nie przejmujcie się kaloriami. Zrzuci się. Jutro. Potrzebujecie wymówki? Według jednego z przesądów, jeśli ktoś w Tłusty Czwartek nie zje ani jednego pączka - w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło.


Polecam sprawdzone przepisy.


Na róże z chrustu, jak u mnie (albo z tego samego przepisu, faworki):





I na pączki:

   


A dla liczących kalorie - pączki dietetyczne:





Miłego świętowania!


piątek, 9 stycznia 2015

Postanowienia noworoczne - moje podejście

Moje postanowienia noworoczne tak naprawdę postanowieniami nie są ;-). Na początku roku po prostu spisuję sobie rzeczy, nad którymi chciałabym popracować. Robię to dopiero od kilku lat. Wcześniej szłam na żywioł i spontanicznie robiłam, co miałam robić. Doszłam jednak do wniosku, że takie działanie jest mało efektywne i dużo więcej mogę zdziałać planując i monitorując swoje przedsięwzięcia. Więcej o tym pisałam rok temu, zainteresowanych odsyłam.

Czym się różnią moje postanowienia od takich typowych?
  1. Nowy Rok nie jest dla mnie punktem startu do jakiś konkretnych działań. Spisuję sobie zdania do zrobienia w przyszłości. Są one różne: niektóre wymagają realizacji w określonej porze roku, niektóre zajmują więcej czasu niż rok, inne nie zależą tylko ode mnie, a jeszcze inne nawet wykluczają się wzajemnie. Po prostu spisuję sobie czym chciałabym się zająć, bez ram czasowych.
  2. Ponieważ projekt nie zamyka się w roku, a jest generalnie na przyszłość, jest bardzo rozbudowany. Tak bardzo, że podzieliłam go na strefy (nawyki, hobby, zdrowie, rozwój, itd.).
  3. Niektóre strefy wymagają systematycznej pracy - tymi będę się zajmować stale, niektóre mogą być załatwione "od ręki" - te zamierzam rozłożyć sobie na poszczególne miesiące. Przykładowo w jednym z nich zajmę się swoim zdrowiem: niezbędne badania, wizyty u lekarza, konsultacje, itd.  
  4. Pod każdym punktem dodaję notatkę jak zamierzam go realizować - cel jest ważny, ale środki do uzyskania tego celu równie ważne. W ciągu roku poprawiam, dopisuję, nic mi nie umknie ;-)
  5. Co jakiś czas zaglądam do swojej rozpiski, sprawdzam i przypominam sobie co miałam zrobić.
  6. Każdego roku realizuję te punkty, które mogę, resztę bez wyrzutów sumienia mogę odłożyć na przyszły rok, przeciągnąć w czasie lub nawet wykreślić, jeśli okaże się, że życie zweryfikowało moje plany. 
  7. Każde z zadań nie jest dla mnie przykrym obowiązkiem do odhaczenia ale wyzwaniem, a samo jego wykonanie jest dla mnie nagrodą. Nie mogę się doczekać kiedy je zrobię. 
  8. Myślę o skutkach i korzyściach płynących z wykonania, a nie o drodze do celu. I tak, np. jak planujesz stracić na wadzę, to nie myśl sobie „chcę schudnąć” tylko „będę szczupłą laską”. Chodzi o to samo, a to drugie dużo przyjemniej realizować.  
  9. Zostawiam sobie margines na spontaniczność. Ciekawe pomysły przychodzą nieraz nieoczekiwanie i realizacja nie może czekać. W ubiegłym roku zrealizowałam parę pomysłów, których nie planowałam, a z których jestem niezmiernie zadowolona.
  10. Koniec roku to dla mnie czas podsumowań i wyciągania wniosków, nie rozliczeń. Jestem zadowolona, gdy coś udało mi zrealizować, ale nie frustruję się, gdy coś nie wyszło.
Zachęcam Was do sporządzenia swojej własnej listy, nie tyle postanowień, co marzeń i oczekiwań. Weź kartkę i pisz - nie ograniczaj się, może być ich 10 albo 100, mogą być małe i duże, możliwe i te całkiem nierealne (kto wie?), proste i skomplikowane. Twoje własne - nie nakazy i postanowienia tylko plany i pragnienia. Takie właśnie jest moje podejście do "postanowień" noworocznych. A jakie jest Twoje?

Pozdrawiam,

czwartek, 8 stycznia 2015

Dekoracje zimowo-świąteczne

Nigdy nie robiłam dekoracji w domu. Ani z okazji Świąt, ani żadnej innej. Chciałam, ale nie wychodziło. Przedświąteczna gorączka i rozgardiasz zawsze odbierały mi chęci i skutecznie pozbawiały weny. W tym roku się udało coś sklecić. Zwykły wazon z dwoma rodzajami drzew iglastych (nie pytajcie mnie jakich), a na gałązkach małe śnieżynki, które zrobiłam specjalnie w tym celu rok temu. Doczekały się. Jest prosto i nie tandetnie (chciałabym napisać elegancko, ale jest jednak za zwyczajnie, żeby było elegancko ;-)), czyli tak jak lubię:


Na dole widzicie szydełkowe choinki (pokazywane już na blogu, tutaj) oraz uwity na szybko wianek z gałązek wierzby mandżurskiej i bluszczu. Po namyśle dodałam mu kilka drobiazgów. Taka wersja:


Wszystko razem:


Pierwszy wariant jest bardziej uniwersalny - zimowy, drugi - zimowo-świąteczny. Bardziej podoba mi się surowa wersja pierwsza. Jednak nie lubię jak jest za dużo udziwnień. A teraz wygląda to jeszcze inaczej, dodałam domek z piernika - dzielnie stoi od Świąt ;-).

Pozdrawiam,

sobota, 3 stycznia 2015

Czytelnicze podsumowanie roku 2014

Rozliczam się z czytania ;-). W 2014 roku przeczytałam 42 książki. Mało czy dużo? Dla mnie za mało - zakładałam sobie czytać jedną książkę tygodniowo, czyli powinnam przeczytać 52 książki. Nawet wliczając 4 książki już prawie skończone, to ten cel nie został osiągnięty. Ja jednak nie jestem rozczarowana. Postanowiłam sobie, ze będę czytać jak najwięcej, ale biorąc pod uwagę swoje możliwości, chęci i czas wolny. I tak się starałam robić. Kiedy miałam ochotę - czytałam, nic na siłę, nic dla bicia rekordów. Wszystkie książki przeczytałam z przyjemnością.

źródło wszystkich miniaturek okładek: lubimyczytac.pl


To był punkt 1. z mojej listy do zrealizowania na rok 2014. Co z pozostałymi punktami?
2. Nadrabiać systematycznie zaległości z klasyki literatury lub realizować któreś z wyzwań czytelniczych (realizuję wszystkie naraz, wybieram z nich wartościowe książki i wykreślam) - wywiązałam się, przeczytałam 11 książek z tych list;
3. Pisać więcej na blogu - hmmm..., ten... tego..., nie licząc zrywu grudniowego nie było z tym najlepiej - tylko 12 postów książkowych, czyli 1 na miesiąc. Słabo, bardzo słabo - punkt niezaliczony. Choć z drugiej strony było więcej notek niż w roku 2013, więc rzeczywiście pisałam więcej ;-);
4. Przeczytać kilka książek z dziedziny biznesu i samorozwoju - punkt zaliczony, przeczytałam 6 książek o tej tematyce. Zamierzam czytać ich więcej, są bardzo pouczające, zwłaszcza te napisane na przykładzie własnych doświadczeń.

Oprócz tego zrealizowałam punty, których sobie nie założyłam, a które wynikły spontanicznie, mianowicie: zmniejszenie ilości nieprzeczytanych książek z domowej biblioteczki (7), czytanie książek z zakresu rozwoju duchowego (4) oraz nieprzypadkowa realizacja własnej listy "do przeczytania" (27). Plan nie zrealizowany w 100 %, ale i tak jestem zadowolona. Bilans: 2 punkty zaliczone, 1 prawie, 1 niezaliczony + 3 zaliczone punkty, których wcześniej nie przewidziałam. Jest dobrze.

Moje plany na 2015 rok? Takie jak powyżej.

A Wy? Robicie sobie jakieś plany czytelnicze, czy sięgacie po książki kiedy macie ochotę?

Pozdrawiam,

piątek, 2 stycznia 2015

Menu sylwestrowo-noworoczne

Pewnego razu wymyśliliśmy, żeby zrobić na Sylwestra sushi. Za rok zrobiliśmy znowu i tak to weszło na stałe do sylwestrowego menu. Do tego stopnia, że córka myślała, że to taka tradycja, jak karp na Wigilię ;-))). W tym roku zwijał mąż, stąd estetyka wykonania pozostawia wiele do życzenia, ale nie marudzę, bo w smaku było rewelacyjne. Wcześniej nigdy bym nie pomyślała, że polubię surową rybę z ryżem - a jednak. Samodzielne wykonanie ma tę przewagę nad kupnym, że używamy składników jakie lubimy - najczęściej jest to łosoś, ogórek, paluszki "krabowe", awokado i serek philadelphia. Jeśli nie jedliście jeszcze sushi to spróbujcie, warto się przełamać.

  

Myślałam, co by tu jeszcze przygotować i córka przypomniała mi, że rok temu były bliny z łososiem. Racja! Można zrobić. To danie chyba też wejdzie do tradycji ;-).


Bliny, a na wierzchu serek typu bieluch lub kwaśna śmietana, łosoś i kawior. Powinna być jeszcze gałązka koperku.


Gotowe! Miała być dodatkowo sałatka, ale dobrze, że nie zrobiłam, bo dużo jedzenia jeszcze zostało.


A to już noworoczny obiad. Również ten sam, robiony kolejny raz z rzędu. Kaczka pieczona z jabłkami i śliwkami, do tego duszona czerwona kapusta. Pycha!



I tak się powtarza, już od kilku lat - taki miły, pyszny, stały punkt w corocznym kalendarzu. Świętujecie te dni jakoś specjalnie?

Życzę Wam samych szczęśliwych dni w Nowym Roku 2015,

wtorek, 30 grudnia 2014

Rozliczenie celu grudniowego

Pamiętacie mój post o stawianiu sobie celów i wyrabianiu nawyków? Jeżeli nie to odsyłam tutaj. W grudniu moim celem było codzienne blogowanie przez 3 tygodnie. Czas się z tego rozliczyć.


Grudzień
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
Codzienne blogowanie





















 

Jak widzicie starałam się bardzo to postanowienie zrealizować. Pracowicie pisałam posty i skrupulatnie zamalowywałam kwadraciki. Kilka razy puściłam wpis północy stąd rozbieżność w datach. Cztery razy nie dałam rady się wywiązać, za piątym nawalił blogger (właściwie to ja, bo jak się okazało nieprawidłowo zaplanowałam automatyczną publikację postów - robiłam to pierwszy raz. Już teraz wiem jak!). Podsumowując: na 21 dni 5 razy nawaliłam. Nie zamalowywałam wszystkich kwadracików, ale i tak jestem zadowolona. W grudniu opublikowałam więcej postów niż w pozostałych miesiącach roku razem wziętych! Uważam to za sukces. Tak powinno wyglądać blogowanie.

Wnioski:
Zrobiłam małą rewolucję na blogu: przerzuciłam tu blog książkowy, wprowadziłam po raz pierwszy cykl i posty DIY. Trochę się działo w tym grudniu. Obawiałam się, że zabraknie mi pomysłów na codzienne pisanie. Niepotrzebnie - pomysły nasuwały się same, a jak już kompletnie nie wiedziałam co wymyślić, to odpuszczałam. Chciałam się wywiązać z obietnicy, ale nie za cenę postów-zapchajdziur z laniem wody. Stąd te cztery dni wolne. Spodobało mi się to regularne pisanie. Przy takiej systematyczności to można powiedzieć, że się prowadzi blog ;-). Tak to powinno wyglądać. Zamierzam kontynuować, już bez spiny, że koniecznie, że codziennie, ale na pewno częściej niż dotychczas. Dużo częściej ;-).

To jak, zaliczacie mi to zadanie? A jak tam Wasze cele?

Pozdrawiam,

niedziela, 28 grudnia 2014

Dekoracja okienna - zimowy pejzaż

Te dekoracje od razu mnie urzekły, gdy zobaczyłam je u Hrabiny. Wiedziałam, że prędzej czy później je zrobię. Mam nadzieję, że Ania nie pogniewa się, że ją spapugowałam, wszak naśladownictwo to największy komplement ;-).

Miałam je zrobić u siebie w domu, ale wcześnie wyjeżdżałam na Święta i nie zdążyłam. I dobrze, jak się okazało. Dużo okno u mamy o wiele lepiej nadawało się do ekspozycji niż moje dwuskrzydłowe. A dekoracja wcale mała nie jest - może nie wygląda, ale składa się z 6 poziomych kartek A4:


W Wigilię byłyśmy z mamą "trochę" zabiegane, a dzieci się nudziły. Przypomniałam sobie o tych domkach. Narysowałam im na szybko zimowy krajobraz, a oni mieli wycinać (córka zachwycona, syn jęczał). Skończyło się tak, że wycinałam razem z nimi, ale nie szkodzi, bo dla mnie też była to fajna zabawa. Trochę bliżej:




Jeszcze muszę wspomnieć, że Lila wymyśliła, żeby dorobić gwiazdy, księżyc i nawet kometę ;-). Mi to nie przyszło na myśl.


Efekt zadowalający. Mi się podoba bardzo. Dziękuję Ani za podsunięcie pomysłu ;-*.

Pozdrawiam,

piątek, 26 grudnia 2014

Piernikowo - ciąg dalszy

Pokazuję Wam swój piernikowy domek. Wreszcie go skleiłam. Ufff...



Trochę koślawy, ale mój własny. Każdy powinien taki domek raz w życiu zrobić - ja zrobiłam i mam punkt odhaczony ;-). I szczęśliwe dziecko.





Nie jest doskonały, ale komuś się jednak spodobał i w nim zamieszkał. Baba Jaga?




Sklejałam karmelem, dekorowałam lukrem, posypką cukierkową i wiórkami kokosowymi, szybki są z landrynek. Nie powiem, że było łatwo, ale warto.

Nasze ulubione pierniczki z naszego ulubionego przepisu:



Tym razem zrobiłam z połowy porcji, bo jeszcze jest domek. 

 

Przepisy na pierniczki i na domek podlinkowałam w poprzednim kulinarnym poście.

 

Temat piernikowy uważam za zakończony.

Pozdrawiam,

czwartek, 25 grudnia 2014

Choinka i życzenia

Zacznę od tego, że wyjeżdżałam na parę dni, więc przygotowałam dwa posty w zapasie. Miały się opublikować automatycznie, ale się nie opublikowały, nie wiem dlaczego. Nawaliłam, przepraszam. Dziś post z wczoraj, jutro zapraszam Was do obejrzenia piernikowego domku (wpis zaplanowany na 22.12. grrr...)

Nasza zaśnieżynkowana choinka. Powiem Wam, że gdyby nie te gwiazdki to wyglądałaby marnie. Przez ostatnie lata kupowałam bardzo mało ozdób, za to sukcesywnie dorabiałam coś własnoręcznie. Wolę ją taką. A już na pewno nie uniknie się tej wersji, gdy są dzieci - muszą być łańcuchy z papieru kolorowego, aniołki z bibuły, papierowe serca i nawet Mikołaje z gliny (sic!). I bardzo dobrze - taka jest najlepsza, bo nasza.


No i co? Nie za dużo gwiazdek?

Spokojnych, radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia życzy

sobota, 20 grudnia 2014

Książki z Bożym Narodzeniem w tle

Wszyscy przygotowujemy się do Świąt - sprzątamy, gotujemy, dekorujemy i kupujemy prezenty. To wszystko wprowadza nas w niepowtarzalny świąteczny nastrój. Dużo przyjemniejszym sposobem jest czytanie książek o tematyce Bożego Narodzenia. Tak się złożyło, że ja nigdy tego nie robiłam (wszystkie te książki czytałam w okresie letnim). Usiłowałam sobie przypomnieć czy jakieś czytałam. Stwierdziłam, że nie, ale coś tam sobie przypomniałam:

  • Opowieść wigilijna Charlesa Dickensa - bohater opowieści to skąpiec i samotnik, który dba jedynie o pomnażanie własnego majątku. Podczas nocy wigilijnej jego życie zmienia się za sprawą trzech duchów, które pokazują mu obraz przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Od tej pory Ebenezer Scrooge staje się innym człowiekiem - dobrym i serdecznym;
  • Balsam dla duszy na Boże Narodzenie Jacka Canfielda i in. - zbiór ciepłych, wzruszających opowieści z życia czytelników.
  • W księżycową jasną noc Williama Whartona - akcja toczy się podczas wojny. Grupa Amerykanów niespodziewanie natyka się na kliku Niemców. Wszyscy mają już dość okrucieństwa wojny. Co może wyniknąć z takiego spotkania?
  • Wieści również Williama Whartona - bardzo ciepła, rodzinna opowieść o spędzaniu świąt Bożego Narodzenia. Will i Loretta mieszkają w starym młynie, gdzie przygotowują się do spotkania ze swoimi dawno niewidzianymi, dorosłymi już dziećmi. Magiczny czas Świąt przesłania wszelkie troski i problemy życia codziennego, których w powieści nie brak. Rodzina jest ważniejsza niż wszystko inne, a te Święta sprawiają, że o tym pamiętamy.
  • Zdążyć przed pierwszą gwiazdką Katarzyny Grocholi - trzy krótkie opowiadania. Refleksyjne, melancholijne, życiowe.
 Coś dla młodszych czytelników:
  • Noelka Małgorzaty Musierowicz - rozpieszczona bohaterka odkrywa, że nie wszytko kręci się wokół niej. Czy to za sprawą magicznego wieczoru wigilijnego czy osoby Gwiazdora w egoistycznej osobowości dziewczyny dokonują się wielkie zmiany.
  • Dziewczynka z zapałkami Hansa Christiana Andersena - każdy z nas zna smutną opowieść o zziębniętej małej dziewczynce próbującej się ogrzać płomieniem zapałki. Historia wzruszająca lecz jakże piękna.


źródło miniaturek okładek: lubimyczytac.pl

Tak - te książki oddają świąteczną atmosferę dużo bardziej gdy czyta je się w okresie poprzedzającym Święta, niż w ciepłe miesiące tak jak ja ;-).

Przygotowałam sobie listę ciekawie zapowiadających się książek:
  • Srebrne dzwonki Luanne Rice
  • Pensjnat Lois Battle
  • Szczęście w cichą noc Anna Ficner-Ogonowska 
  • Najcenniejszy dar, Stokrotki w śniegu Richard Paul Evans
  • Najgłupszy anioł Christoper Moore
  • Tajemnica Bożego Narodzenia Jostein Gaarder
  • Boże Narodzenie w Lost River, Święta z kardynałem Fannie Flagg
  • Podarunek Cecelia Ahern
  • Wyśnione szczęście Kristin Hannah
  • Gwiazdka Truman Capote

W tym roku za późno o tym pomyślałam, ale może w przyszłym?

Na pewno przeczytam z córką baśń: 
  • Dziadek do orzechów Ernest Theodor Amadeus Hoffmann - w tym roku nie udało mi się wypożyczyć ;-(
Inne książki dla dzieci:
  • Boże Narodzenie w Bullerbyn Astrid Lindgren
  • Święta z Anią i inne opowiadania Lucy Maud Montgomery
  • Koszmarny Karolek i prześwietne święta Francesca Simon
  • Paddington i świąteczna niespodzianka Michael Bond

A Wy? Wprowadzacie się w ten sposób w świąteczny nastrój?  Jakie są Wasze ulubione książki do czytania w okresie Bożego Narodzenia?

Pozdrawiam,
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...