Translate

piątek, 19 grudnia 2014

Zawieszki - Mikołaje z masy solnej

Przypomniało mi się, że w tym tygodniu jeszcze nie było "dinozaura". W temacie świątecznym znalazłam takie zawieszki - Mikołaje:


Prawda, że pomysł rozmieszczenia figury Mikołaja na pięcioramiennej gwieździe jest fantastyczny? Widziałam takie gdzieś w sieci, tylko papierowe z namalowanymi postaciami. Ja zrobiłam z masy solnej. Wycięłam gwiazdki, dolepiłam wąsy i brody i pomalowałam... lakierami do paznokci.Wieszam je na choince już ponad 10 lat, a nadal wyglądają jak nowe. Niestety masa solna często się tłucze, a o upadek nie trudno - jak wieszają je małe rączki lub gdy spadają jak choinka zaczyna się sypać. Zostały mi tylko dwa.



Te powyższe zdjęcia zrobiłam 3 lata temu. To jeszcze starsze (przynajmniej 10):


To baaardzo stary dinozaur, ale chyba wart pokazania?

Pozdrawiam,

czwartek, 18 grudnia 2014

Śnieżynki - znowu

Mówiłam, że nie będę już więcej robić śnieżynek? Tak mi się tylko zdawało ;-). Kiedy przeglądam Wasze blogi i natykam się na nowe, piękne wzory, po prostu nie mogę się oprzeć. To chyba studnia bez dna. W tym roku na choince zawiśnie kolejnych sześć gwiazdek:


No same powiedzcie, czy można przejść obok nich obojętnie, zamknąć stronę i zapomnieć. Ja nie mogłam. 


Zawsze mam tylko jedno, słuszne wytłumaczenie: bo takich jeszcze nie mam ;-).


Przyznajcie się - macie tak samo?

Pozdrawiam,

wtorek, 16 grudnia 2014

Zaczynamy piernikowanie

My też piernikujemy. W tym roku postanowiłam w końcu zrobić domek z piernika. Życzenie córki, ale nie protestowałam za bardzo, bo też chciałam ;-). Przyjemność dla nas obu. Odliczając oczywiście trud przygotowania. To wycinanie! No, ale taki model sobie wybrałam. Dziś tylko (albo aż) szablon, wykrawanie i pieczenie.


Reszta jutro, mam dość. Na zdjęciu nie wszystkie części, pozostałe na drugiej blasze. Już teraz mogę polecić przepis. Ciasto nie wyrasta za bardzo podczas pieczenia, nie deformuje się, a wycięte w środku detale zachowują kształt. Idealne na piernikową chatkę. 

Trochę ciasta zostało, powierzyłam go córce do samodzielnej przeróbki na pierniki. Sama wałkowała, wycinała i układała, część ciastek zrobiła z okienkami. Wyszła blacha pierniczków:


Zdjęcie tego nie oddaje, ale wyglądają naprawdę dobrze. I tak też smakują. Moja mała pomocnica ;-).

W lodówce czeka jeszcze partia ciasta na nasze ulubione, mięciutkie pierniczki. Sprawdzony przepis. Z tym, że ja się nie bawiłam w kolejność dodawania składników. Wrzuciłam wszystko jak leci i wyrobiłam w maszynie do chleba.

C.D.N.

Pozdrawiam,

Po co mi to bieganie?

Biegam. Nic w tym nadzwyczajnego, ale dla mnie jeszcze do niedawna było to nieprawdopodobne. Wręcz śmieszne. Ja? biegam? Hahaha. A jednak.

Nigdy nie lubiłam się ruszać, lekcje W-F-u to była dla mnie nuda i męczarnia. Co więc skłoniło mnie do zmiany nastawienia? Kilka drobnych rzeczy i jedna większa:
  1. czułam się ociężała, zardzewiała, ospała;
  2. zauważyłam spadek kondycji;
  3. chciałam zrobić coś dla swojego zdrowia;
  4. polepszyć sobie humor (endorfiny, sprawdzone!);
  5. wzmocnić mięśnie i ogólnie stać się silniejszą ; 
  6. schudnąć nie, ale gdyby... to nie pogniewałabym się ;-); i
  7. najważniejsze - postanowiłam poprawić swoją odporność.

Próbowałam różnych form aktywności (rower, skakanka, ćwiczenia z płyt, m.in. Ewa Chodakowska, Jillian Michaels, Cassey Ho). Nawet to polubiłam i potrafiłam zmobilizować się do ćwiczeń. Były remedium na pierwsze sześć punktów, ale w małym stopniu zaradzały siódmemu. Potrzebowałam czegoś więcej - potrzebowałam wysiłku na świeżym powietrzu, w różnych warunkach pogodowych. Chciałam się zahartować.

Zaczęłam w maju, do jesieni miałam wyrobić sobie kondycję na tyle, aby móc przebiec pół godziny bez przerwy. Ciągle nad tym pracuję, ale jest coraz lepiej. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że pokochałam bieganie. Trochę się zmuszam, żeby wyjść z domu, ale jak już biegnę, jestem zadowolona. Jeszcze bardziej zadowolona, gdy wracam do domu - że zrobiłam coś dla siebie, że konsekwentnie trwam w postanowieniu, że czuję się lepiej.

Bałam się biegania jesienią i zimą. Zdziwiłam się - biega mi się o wiele lepiej niż w lato. Jest rześko, spokojnie, przyjemnie chłodno (tylko na początku). W lato kończyłam bieg zgrzana, czerwona i zziajana, myślałam, że to brak kondycji, ale nie - to tylko pogoda. Z okresu wakacyjnego mile wspominam jedynie biegi przez las (chłód, cień, zapach) lub brzegiem morza (żadnych butów, chłód wody, powiew wiatru, mokry piasek pod stopami, ach!). Bałam się, że się z tą moją odpornością zaraz przeziębię. Nic takiego się nie stało, a biegałam już na mrozie, w deszczu, po chorobie. Od kiedy uprawiam ten sport (ja, uprawiam sport, ha!) czuję się sprawniejsza i silniejsza. Co prawda chorowałam już w tym sezonie, ale nie wtedy gdy regularnie biegałam, tylko wtedy gdy robiłam sobie przerwę. Zamierzam kontynuować. Liczę bardzo na to, że wzmocnię swój organizm i ochronię go przed chorobami.

Myślę, że do aktywności fizycznej trzeba dojrzeć. Przynajmniej ja musiałam. Na pewno można ją polubić, co było dla mnie sporym zaskoczeniem.

A Wy, dziewczyny? Ruszacie się?

Pozdrawiam,

niedziela, 14 grudnia 2014

Różane pralinki do kąpieli

Na początek pragnę przeprosić za 2 dni przerwy. Brak weny ;-(.

Okres jesienno-zimowy sprzyja długim i ciepłym kąpielom. Wylegiwanie się w wannie jest na pewno przyjemne, ale przy okazji może niepotrzebnie przesuszać skórę. Dlatego warto dodać do wody jakiś składnik pielęgnujący. Można kupić, lub tak jak ja - zrobić:

 


Składniki:
200 g sody spożywczej
100 g kwasku cytrynowego
40 g mleka w proszku
10 g oleju z pestek winogron
30 g oleju kokosowego
kilkanaście kropli olejku różanego
suszone płatki róż
Pomocne akcesoria:
miska
silikonowe foremki do pralinek

Sposób wykonania:
Suche składniki mieszamy z suchymi, mokre z mokrymi (olej kokosowy uprzednio rozpuszczamy). Masa powinna mieć konsystencję mokrego piasku. Na koniec delikatnie łączmy z suszonymi płatkami róż. Masę ciasno upychamy w foremkach, odstawiamy do lodówki do stwardnienia.


Inne warianty:
płatki róż można zastąpić lawendą, płatkami nagietka, miętą, itd.;
olej z pestek winogron - innym olejem naturalnym, np. olejem migdałowym, jojoba lub gotową mieszanką olei: Babydream, Hipp;
olej kokosowy - innym olejem stałym, np. masłem shea, kakaowym;
olejek różany - innym olejkiem eterycznym lub kompozycją olejków pasujących do składu;
można dodać barwnik.

 

Właściwości pielęgnujące:
soda - wygładza, zmiękcza, złuszcza, łagodzi wypryski, podrażnienia, działa antyseptycznie, przeciwpotowo;
kwasek cytrynowy - wyrównuje koloryt skóry, ściąga, oczyszcza, odświeża, regeneruje, działa przeciwbakteryjnie;
mleko w proszku - zmiękcza, natłuszcza, wygładza, uelastycznia;
oleje - odżywiają, natłuszczają;
olej różany - oprócz tego, że nadaje pralinkom piękny zapach, uspokaja, łagodzi napięcie nerwowe, poprawia nastrój, a także działa pielęgnująco - przeciwzmarszczkowo, regenerująco i łagodząco.


Do kąpieli wrzucamy 2-3 pralinki. Rozkoszujemy się pięknym zapachem, płatkami róż unoszącymi się na powierzchni wody oraz gładką i nawilżoną skórą.


Co wolicie: kąpiel czy prysznic? A jeśli kąpiel, to jest to dla Was mały relaks czy zadanie czysto higieniczne? Dodajecie coś do wody?

Pozdrawiam,

czwartek, 11 grudnia 2014

Smakowite czytanie

Uwielbiam czytać książki, gdzie w akcję wplecione są wątki kulinarne. Może to być tylko ciekawa nazwa potrawy, przepis, werbalizacja smaku, opis ucztowania czy posiłku. Bardzo to uprzyjemnia czytanie, sprawia, że jest takie... smakowite. Jeszcze lepiej, gdy sama książka jest ciekawa i wciągająca. Znam kilka takich, które spełniają te warunki.

żródło miniaturek okładek: lubimyczytac.pl

Zacznę od tych, które przeczytałam w dzieciństwie:
  • cała Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz - nie wyróżnię tu jednej książki, bo we wszystkich pojawiają się wzmianki o prostych, tradycyjnych i pysznych potrawach. I tak, np. z Kłamczuchy pamiętam makowiec i tort makowy Tosi oraz jeden z przysmaków wymienianych przez Mamerciątka - suchy chlebek z musztardą; Ida sierpniowa to przede wszystkim słodkości serwowane na podwieczorek przez panią Basię, m.in. buchty drożdżowe oraz ptysie, konfitura wiśniowa ciotki Felicji, ale także kurczak z rosołu Idy i brzoskwinie z importu; Opium w rosole to: szare kluseczki pani Marty, paszteciki z kapustą Idy i małdrzyki Kreski; w Pulpecji siostry Borejko przyrządzały chłodnik gaspacho, a Patrycja z Florkiem jedli kanapki z jakiem. Może wystarczy, dość powiedzieć, że w każdej z książek znajdziemy jakiś smakowity i działający na zmysły opis. Na koniec muszę wspomnieć o Całuskach pani Darling, gdzie znajdziemy przepisy na ulubione potrawy bohaterów Jeżycjady wraz z komentarzami autorki.
  • Przez dziurkę od klucza Krystyny Siesickiej - nie za bardzo pamiętam o czym była ta książka, ale pamiętam, że fabuła przeplatana jest przepisami: i tymi kulinarnymi, i praktycznymi (było np. o tym jak wybielić wannę). Nauczyłam się z tej książki smażyć delikatną, puszystą jajecznicę, którą robię do dziś. 
I trochę literatury dla starszych: 
  • Smażone, zielone pomidory Fannie Flagg - cudowna książka, jedna z moich ulubionych, oczywiście nie ze względu na wątki kulinarne, ale ze względu na jej wartość i przesłanie. Nie mniej jednak pamiętam z niej również smakowite dania, z tytułowymi pomidorami na czele. Wszystkie przepisy zawarte w tekście znajdziemy na końcu książki
  • Pod słońcem Toskanii Frances Mayes i pochwała włoskiej kuchni - zwykłość i niezwykłość oliwek, winogron, pomidorów, a także brusketty, gelati, zupy ribolita, polenty. Za sprawą lektury możemy wręcz chłonąć i rozkoszowć się smakami Italii. Pod koniec każdego rozdziału przepisy na wspomniane potrawy 
  • Miłość w pięciu smakach Ann Mah - bohaterką jest reporterka kulinarna.W ogóle niezła książka, ale opisy potraw kuchni chińskiej są wręcz nieziemskie. Autorka przybliża nam zwyczaje kulinarne z różnych zakątków Chin. Potrawy są rozmaite, w zależności od regionu i zamożności mieszkańców, ale łączy je to, że wszystkie są przepyszne. Mogłabym przysiąc, chociaż żadnej z nich nie próbowałam. Nie znam równie smakowitej książki o kuchni Dalekiego Wschodu. 
  • Przepiórki w płatkach róży Laury Esquivel - w książce pojawiają się przepisy niezwykłych, wyszukanych potraw oraz opisy ich przygotowywania. Raczej trudne do odtworzenia ze względu na ilości składników i nakład pracy (coś na kształt kuchni staropolskiej i przepisów na ciasto z 40 jajek). Liczy się jedno - pasja i miłość do gotowania. To jest podstawą tej książki.
  • książki Katarzyny Grocholi - pewnie większość z Was się zdziwi, bo autorka nie pisze przecież o jedzeniu,  ale ja nie przeoczyłam tych subtelnych, ale apetycznych wzmianek - pamiętam np. pieczonego kurczaka z Nigdy w życiu, a sałatką z pomidorów z dodatkiem zdumiewającego składnika, stanowiącego o niezwykłym smaku z Kryształowego Anioła się bezustannie (w sezonie) zajadam. Jestem pewna, że autorka kocha dobre jedzenie. 
  • seria Rozlewisko Małgorzaty Kalicińskiej - aż roi się od pysznych przepisów. W pamięć zapadły mi: rosoły, bieda-zupy, gulasze mięsne, kluski przecieraki, smażone grzyby, ekoszarlotka i oczywiście - ziołowe nalewki Tomasza.
  • Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert - kuchnia włoska i oczywiście pizza, spagetti, itp. Rozdział 1. aż pachnie potrawami, ale ważne są nie tyle smaki, co celebrowanie, rozpusta i przyjemność jedzenia.
  • Spóźnieni kochankowie Williama Whartona -francuskie specjały niewidomej Mirabelle (pamiętam scenę jak smażyła bezbłędnie naleśniki) i jedna Jacquesa - amerykańskie żeberka.
  • i na deser Czekolada Joanne Harris - te wszystkie arcydzieła sztuki cukierniczej - bogactwo i różnorodność smaku, kształtu, koloru. To nie są zwykłe słodycze - są magiczne, jedyne w swoim rodzaju i nie da się im oprzeć. Dlaczego nie ma takich wyjątkowych sklepów?  

Mam na liście jeszcze inne, polecane przez miłośników apetycznych opisów:
  • Wino śliwkowe - Angela Davis-Gardener
  • Jeżynowe wino - Joanne Harris
  • Błogosławieni, którzy robią ser - Sarah-Kate Lynch
  • Zupa z granatów - Marsha Mehran
  • Herbaciarnia pod Morwami - Sharon Owens  
  • Pijąc kawę gdzie indziej - ZZ Packe 
  • W poszukiwaniu staconego czasu - Marcel Proust
  • Uczta Babette - Karen Blixen
  • Afrodyta - Isabelle Allende
  • Cappuccino - Mariella Righini
  • Afrodyzjak - Anthony Capella
  • Norwegian wood - Haruki Murakami 
  •  Książka poniekąd kucharska - Joanna Chmielewska
  • Sto odcieni bieli - Prethi Nair
Znacie? Lubicie? Co dodałybyście do tej listy?

Jakie jest Wasze zdanie o tego rodzaju książkach? Podobają Wam się takie kulinarne wzmianki? Zwracacie na nie uwagę czy przechodzicie mimochodem do następnych stron? A może Was drażnią.

Pozdrawiam,

środa, 10 grudnia 2014

Piórniki

Środa z dinozaurem ;-). Wczoraj pokazywałam Wam rzeczy szydełkowe, więc dzisiaj dla urozmaicenia - szycie. Bo ja, proszę państwa, też szyję. Co prawda porzuciłam to zajęcie dla szydełkowania, ale swego czasu szyłam dużo. Można powiedzieć, że dzięki temu moja garderoba (i ja sama ;-)) wyglądała jako tako. Ale do rzeczy.

Uszyłam dzieciom piórniki:


Jeden dla córki:



Drugi dla syna:





Po tym jak spędziłam dwa dni na szyciu, syn powiedział, że jednak nie potrzebuje piórnika, a córka swój zgubiła ;-). Nosi do szkoły piórnik brata.


Całkiem udane wyszły. Teraz, po namyśle, wszyłabym w środek jakąś tkaninę usztywniającą.

Robiłam zdjęcia podczas powstawania piórnika. Jeśli macie ochotę na kursik, dajcie znać.


Pozdrawiam,

wtorek, 9 grudnia 2014

Spinki ze śnieżynkami

Taki drobiażdżek. Wpadłam na pomysł, aby ozdobić spinki śnieżynkami.


Wzór musiał być mały i prosty. Wymyśliłam taki. Wiem, że nic skomplikowanego, ale spinki miały tylko zdobić włosy, a nie rzucać się w oczy. Myślę, że te oczekiwania zostały spełnione.


A tak wyglądają na głowie. Pada śnieg, a moja córka chodzi bez czapki ;-).


Pozdrawiam,

Wyróżnienie: Liebster Blog Award

Wczoraj tak bardzo chciałam coś wrzucić na blog, tak się wysilałam, a tu nic. W końcu, zdesperowana, miałam zamiar napisać post o tym, że dziś nic nie napiszę. I nawet to mi nie szło. No cóż, nic na siłę. Nie chciałam wrzucać byle czego, więc odpuściłam. Tym samym mój kwadracik nie został zamalowany. Ale idę dalej, to tylko małe potknięcie ;-).


Liebster Blog Award. To wyróżnienie otrzymałam od Ani. Bardzo Ci dziękuję ;-* i spieszę z odpowiedziami.  

1. Czy Twój blog miał być tematyczny czy o wszystkim? I jak to teraz wygląda?
To pytanie chyba jest specjalnie dla mnie ;-). Tematyczny. Miał służyć tylko do prezentacji moich prac. Z czasem dodawałam kolejne kategorie, parę dni temu połączyłam z blogiem książkowym i to jeszcze nie koniec. Teraz mój blog to taki misz-masz o wszystkim co lubię.
2. Książka czy film? 
Zdecydowanie książka.
3. Telewizja czy kino? 
Zależy czy mam ochotę gdzieś wyjść czy odpocząć w domu. Tak naprawdę w kinie byłam ponad 7 lat temu (nie licząc bajki dla dzieci), a telewizję oglądam mimochodem.
4. Jaki film Cię poruszył, a jaki zawiódł? 
W sumie oglądam mało, więc trudno mi wybrać. Nie przypominam sobie filmu, który wywarłby na mnie szczególne wrażenie i w istotny sposób wpłynął na życie. Zawiódł mnie natomiast Wilk z Wall Street - film, który wszystkich zachwycił, zdobył wiele Oskarów, mnie po prostu zniesmaczył.
5. Czy lubisz oglądać ekranizacje książek? Jeśli tak, to przed, czy po przeczytaniu; a może nie ma to dla Ciebie różnicy? 
Oglądam, ale przeważnie po przeczytaniu książki. Czasem zwlekam z obejrzeniem ekranizacji, bo nie zapoznałam się wcześniej ze słowem pisanym. Gdy jakaś książka szczególnie mi się spodoba, to mogę nawet nie oglądać filmu, by nie zepsuć wrażenia jakie na mnie zrobiła. Moja wyobraźnia jest najlepszym reżyserem ;-).
6. Czy zrezygnowałabyś z tradycyjnej kuchni na rzecz zdrowego żywienia, jeśli zdrowie by do tego nie zmuszało? 
Tak, lepiej dbać o siebie zawczasu. Nie trzeba koniecznie rezygnować ze wszystkiego, a wprowadzić pewne zmiany. Ja nie zostałam nagle entuzjastą zdrowej diety, nie zmieniłam jej, ale ulepszyłam. Jem z większą świadomością, np. czytam etykiety. Jeśli można w tak prosty sposób wpływać na swoje zdrowie, to można być tylko za to wdzięcznym.
7. Święta tradycyjne, z rodziną czy wyjazd gdzieś, gdzie nikt by Cię nie znalazł? 
Jakoś nie wyobrażam sobie spędzić Wigilii np. pod palmą. To jedyny i niepowtarzalny czas i należy go celebrować. Ale każdy robi jak uważa.
8. Czy potrafisz obyć się bez komputera, laptopa, itp. i nie czujesz że czegoś Ci brak? 
Nie dobrowolnie i nie całkowicie ;-). Kiedy nie miałam dostępu do komputera z powodu awarii to było mi z tym całkiem dobrze - nie miałam poczucia straconego czasu, zrobiłam więcej pożytecznych rzeczy, zajęłam się lekturą i odświeżyłam umysł.
9. Jaką muzykę lubisz? 
Najbardziej lubię ciszę, ale nie taką głuchą, tylko naturalną - z odgłosami przyrody i otaczającego świata. Muzyka mogłaby dla mnie nie istnieć. Jeśli już, to melodie lekkie, wpadające w ucho, energetyzujące lub wręcz przeciwnie - wyciszające.
10. Pisanie piórem czy długopisem? A może ołówkiem? 
Bardzo lubiłam pisać piórem i teraz właśnie do tego wróciłam :-).
11. Życzenia tradycyjne, czy mailowe? 
Pewnie, że tradycyjne, najlepiej na własnoręcznie robionej kartce. Ale nie przeszkadza mi forma mailowa, wszak najważniejsza jest intencja i pamięć.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;-).


Moje pytania:

1. Co byś chciała zrobić, a boisz się? 
2. Twój ulubiony sposób na relaks? Wolisz się ruszać czy leżeć na kanapie?
3. Czy czujesz, że odnalazłaś swoją drogę w życiu?
4. Gdybyś wygrała milon to...
5. Czy oczekiwanie Bożego Narodzenia to dla Ciebie magiczny czas czy przedświąteczna gorączka?
6. Co robisz żeby polubić zimę? A może nic, bo już ją lubisz?
7. Gdybyś dostała tydzień tylko dla siebie, jak byś go spędziła? Możliwości nieograniczone. Zabraniania się pisać, że nadrobiłabyś zaległości w porządkach, itp. ;-).
8. Czy lubisz malować paznokcie? Jeśli tak, to jak najbardziej?
9. Co myślisz kiedy rano wstajesz? Jak dobrze zacząć dzień?
10. Co byś zmieniła gdybyś mogła cofnąć czas? 
11. Twoja ulubiona książka. Lub chociaż gatunek literacki. Jeśli nie lubisz czytać możesz podać film.  


Do zabawy zapraszam dziewczyny z blogów:

http://martuchnaj-zyciejestpiekne.blogspot.com/
http://kijankowo.blogspot.com/
http://konturek.blogspot.com/
http://janeczkowo.blogspot.com/
http://wszystkomnie.blogspot.com/
http://niespelnionyartysta.blogspot.com/
http://konwalia09052011.blogspot.com/
http://malowanenitka.blogspot.com/
http://proste-jak-drut.blogspot.com/
http://firstindiansummer.blogspot.com/
http://marzenkamarzenka.blogspot.com/ 

Nie mogłam się dokopać do zasad zabawy, z tego co udało mi się odnaleźć: trzeba odpowiedzieć na 11 pytań, wymyślić 11 własnych, na które ma odpowiedzieć 11 nominowanych osób.

Będzie mi miło jeśli weźmiecie udział, ale jeśli nie macie czasu lub ochoty to zrozumiem ;-).

Pozdrawiam,

niedziela, 7 grudnia 2014

Drożdżówki z cynamonem

Te przepyszne bułeczki różnie się nazywają: z angielska cinamon rolls, ze strony z której mam przepis cynamonowe zawijańce, a u nas to po prostu drożdżówki z cynamonem.


Był taki rok kiedy to z pasją wypróbowywałam różne przepisy na drożdżówki: z serem, z makiem, z dżemem, z orzechami; jednym słowem robiłam chyba ze wszystkim ;-). Część przepisów weszła na stałe do domowego menu. Drożdżówki cynamonowe to jeden z moich ulubionych przepisów, zawsze do niego wracam.




Zimą smakują najbardziej. Oto link do przepisu.

Polecam spróbować. A może już je znacie? 


Pozdrawiam,

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...