Translate

piątek, 18 lipca 2014

Znowu awaria...

Jestem tak nieregularna w publikowaniu notek, że pewnie nikogo nie dziwi moja nieobecność. Tym razem jest to jednak spowodowane awarią komputera. Znowu. Miałam komputer przez tydzień, nie zdążyłam nawet wszystkiego wgrać z powrotem. No, cóż... idę szyć :-) .

Do zobaczenia. Wkrótce. Może.

piątek, 27 czerwca 2014

piątek, 16 maja 2014

Słowem wyjaśnienia oraz "Robi się..."

Chociaż wrzucam tutaj notki bardzo rzadko (a wciąż obiecuję sobie systematyczność i regularność w tym względzie, hmmm...) to tym razem jest to spowodowane awarią dysku. Właściwie, padnięciem dysku. Szczęśliwie zdążyłam sobie wszystko zgrać, łącznie ze spisaniem pootwieranych stron. Teraz czekam aż mąż naprawi mi komputer, co oznacza, że potrwa to dłuuugo.

Przeglądałam zdjęcia swoich prac, z nadzieją, że coś znajdę do publikacji, ale niestety nie znalazłam. Zdjęcia czekają na obróbkę, albo są prawie gotowe, ale tak na już nie ma nic. Pozostaje mi lanie wody ;-). Albo zdjęcia na szybko, jako zajawka. Robię teraz to:



Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła pokazać swoje prace w całej okazałości. Bo są już prawie skończone. 

Przepraszam, że nie komentuję Waszych wpisów, nie czytam nawet, ale mam teraz dostęp do komputera "z doskoku".

Do następnego,

piątek, 11 kwietnia 2014

Kichuś

Choć pogoda nadal jest zmienna, to sezon największych przeziębień mamy już za sobą. No, jeszcze alergia! Tak czy inaczej, każde dziecko powinno mieć w plecaku paczkę chusteczek, na wszelki wypadek. A dużo przyjemniej jest wyciągać takie chusteczki, gdy są w fajnym opakowaniu. Na przykład takim: 


Do czego służy Kichuś? By się uśmiechać szeroko, jeszcze szerzej...


... i podawać chusteczki... 


 w niekonwencjonalny sposób ;-) 


Pomysł na ten nietypowy chusteczkownik wypatrzyłam na stronie fabryka-oczek.pl. Tak mi się spodobał (mi i córce), że od razu spytałam autorkę czy mogę się zainspirować jej pomysłem. Kichuś na początku miał być Panem Kichawą, ale dopatrzyłam się, że Gosia również tak go nazwała - ten nos jest taki sugestywny ;-). Córka nadała mu więc imię Kichuś. Swoją drogą, starałam się zrobić własną wersję chustecznika, ale nie mogłam się oprzeć, by nie odtworzyć kichawy. Nic nie nawiązuję lepiej do kataru i do tego jest taka urocza ;-).   

Kichuś zamieszkał w plecaczku, dzielnie towarzyszy mojej córce w szkole. Nie daje się nie zauważyć ;-).

Pozdrawiam,

czwartek, 20 marca 2014

Zimowe zakładki

W ostatni zimowy dzień - zimowe zakładki. Tak się jakoś złożyło, że do niedawna nie miałam niczego do zakładania książek - używałam do tego celu jakichś przypadkowych świstków, papierków, tekturek. Spełniało to swoja rolę, ale nie wyglądało zbyt pięknie, a dla mnie-estetki takie szczegóły się liczą. Pomyślałam, że to obciach, że, jako osoba zajmująca się rękodziełem, nie mam zakładek. Usiadłam i zrobiłam. Po dwie na zmianę - dla siebie i od razu dla córki. Później ona poszła moim śladem i zrobiła sobie swoje własne zakładki, masę zakładek. Ale wracając do moich - do ich wykonania użyłam papieru technicznego, wydruków z internetu (urocza jest ta dziewczynka z sankami), trochę kredek, trochę kleju, papieru ściernego, konturówki i własnej wyobraźni. Tak mi wyszło. Awers:



Rewers:



 I każda osobno, z dwóch stron:





Tę ostatnią zostawiłam przez nieuwagę w książce z biblioteki i odnalazłam ją po ponad roku! Znów wróciła do mnie. Musiałam ją tylko troszkę odświeżyć. 

Tymi zakładkami zamykam oficjalnie wszystkie posty o tematyce zimowej. Witaj Wiosno! 

Pozdrawiam ciepło,

czwartek, 13 marca 2014

Bałwanki

Chociaż wciąż trwa kalendarzowa zima, pogoda jest przepiękna - iście wiosenna. A ja wyskakuję z bałwankami... Niech to będzie na pożegnanie tej pory roku, bo coraz mniej wierzę w powtórkę z zeszłego, czyli Wielkanoc w śniegu ;-).

Bałwanki zrobiłam z resztek włóczek akrylowych. Bazą są dwie białe kulki (ale nie zszywane tylko robione razem), różne wielkości wynikają z różnej grubości włóczek. Chciałam jednak żeby nie wyglądały tak samo, więc każdy ma czapeczkę w innym fasonie i kolorze. Z założenia miały służyć jako zawieszki na choinkę, ale moja córka zagarnęła je do zabawy. Czemu nie? Można się nimi bawić lub wykorzystać jako dekorację - jak kto chce. Tak wyszły:


Nie ma co się rozpisywać, bałwanki jakie są - widzicie, pokażę Wam jeszcze tylko każdego z osobna, bliżej i wyraźniej: 







Może jesteście nieco zdziwieni zawartością dzisiejszej notki, ale już ją zapowiadałam, więc słowa dotrzymuję. No i nie chciałam czekać na następną zimę. Jeszcze planowałam pokazać zakładki do książek z dziewczynką z sankami, ale już mi głupio ;-P. 

Żegnam Was ciepło, wbrew tematyce postu, pozdrawiam serdecznie, 

poniedziałek, 3 marca 2014

Róże z chrustu

Wczoraj wróciłam z ferii - w naszym województwie mieliśmy je jako ostatni. Mając dzieci w wieku szkolnym to jeden z nielicznych okresów w których można wyjechać. Pierwszy tydzień minął pod znakiem załatwiania spraw zdrowotnych, w drugim byliśmy u mamy (i babci zarazem). Wróciliśmy wyleniuchowani, wyspani, najedzeni maminymi przysmakami i nawet lekko znudzeni. W sam raz by wpaść w codzienną rutynę. W międzyczasie obchodziliśmy Tłusty Czwartek - było wszystko co trzeba: pączki, faworki oraz wspomniane róże z chrustu, które od dłuższego czasu miałam zamiar usmażyć i wreszcie to zrobiłam:


Ciasto takie jak na faworki. Skorzystałam z przepisu z książeczki siostry Leonii, niestety nie pamiętam tytułu (Ciasta i coś tam), ale pamiętam przepis:

2 szklanki mąki
2 jajka
4 łyżki śmietany
1 łyżka tłuszczu
1 łyżka spirytusu
szczypta soli
tłuszcz do smażenia

Ciasto zagnieść, cienko rozwałkować, wykrawać kółka trzech różnych wielkości, każde naciąć promieniście w kilku miejscach, ale nie do samego środka. Nakładać jedno na drugie, sklejać pośrodku białkiem, mocno ścisnąć. Smażyć w głębokim tłuszczu, najpierw płatkami do dołu, żeby się rozchyliły, po zrumienieniu przewrócić na drugą stronę. Odsączyć na talerzu wyłożonym ręcznikiem kuchennym. Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem, na środku położyć wisienkę ;-).


Nazwa dość dziwna i zwodnicza, ale smakują bardzo dobrze i tak też wyglądają. Roboty nie za dużo, warto zrobić dla odmiany. Wybrałam ten przepis ze względu na wykorzystanie całych jajek, nie trzeba się zastanawiać co zrobić z białkami. Wypieki udały się, faworki i róże były kruche i chrupiące, więc zapisuję recepturę ku pamięci. Może którejś z Was również się przyda, w przyszłym roku oczywiście ;-). Chociaż Ostatki jeszcze trwają, można usmażyć i w tym. 


W następnym poście pokażę szydełkowe bałwanki, które dzielnie czekały na powrót mojego aparatu z naprawy. A było to trudne, bo słoneczko pięknie przygrzewało. Ciekawe czy zima już sobie poszła czy tylko się przyczaiła? Bałwanki w każdym razie będą, choć włóczkowe, a nie śniegowe.

Do następnego,   

środa, 12 lutego 2014

Zimowy komplet z kotkiem (i z pieskiem w tle)

Robiłam go w zeszłym roku, wreszcie doczeka się prezentacji ;-). Nie byłam z niego zadowolona (nie cierpię drutów!), ale już trudno, taki został - za dużo pracy i nerwów mnie kosztował. Córce się podoba i to najważniejsze.


Czapka jest na bazie prostokąta, szydełkiem dorobiłam... nauszniki?, jak to coś się nazywa?. Dzięki temu czapka ma szansę się utrzymać na głowie i uszy nie są na wierzchu. W środku wszyłam polarek. W sklepie był tylko różowy, akurat taki jakiego potrzebowałam ;-). Uszy kotka i brzeg czapki obrobiłam włóczką typu "trawka", żeby był bardziej koci:


Szalik ma formę rozciągniętego kota (bardzo rozciągniętego, w końcu musi się porządnie okręcić wokół szyi, żeby dziecku było cieplutko). Też go obrobiłam "trawką", ogonek cały z tej włóczki, jest puszysty jak prawdziwy ;-).


 Tak wygląda na swoim miejscu:



Na zdjęciu poniżej powiedzenie "jak pies z kotem" nabiera nowego znaczenia ;-). Nasz nowy piesek, jest z nami od listopada. Mały kundelek, a właściwie kundelka, bo to suczka, rozwesela trochę dom i daje dużo radości, zwłaszcza córce. Ostatnio mieliśmy tylko koty, pies to dla nas nowość.   


Nie wygląda na zadowoloną, no cóż, życie modelki nie jest łatwe, a na psią kiełbaskę trzeba jakoś zarobić... 


Pozdrawiam, 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Podkładki pod filiżanki, tym razem okrągłe

Moje bałwanki, o których Wam kiedyś wypominałam, jeszcze niedokończone, do tego gdzieś zawieruszył mi się rozpisany schemat do nich, grrr... Tak sobie przeglądam dysk w poszukiwaniu czegoś, czego jeszcze nie widziałyście. Coś robótkowego chciałam, bo dawno nie było.  Znalazłam te podkładki pod filiżanki. Zrobiłam je jako prezent dla siostry ciotecznej. Oto jedna z nich:


Tak wygląda solo:


Tu sześć: 


Pod filiżanką:


I jeszcze raz pod filiżanką: 


I znowu ;-). A obok pozostałe:


A tu jedna zgodnie z przeznaczeniem, a druga solo: 


Uwielbiam te podkładeczki. Uważam, że wyglądają uroczo i elegancko. Dla siebie też już zrobiłam komplecik, tylko, że kwadratowych. Pokazywałam Wam je tu. O ile dobrze pamiętam, podkładki wykonane były z kordonka. Próbowałam z mojej ulubionej Maxi, ale wychodziły za duże. Za to te pasują idealnie rozmiarem i są takie delikatne. 

A Wy? Macie już swój komplet podkładek? 

Pozdrawiam, 

sobota, 11 stycznia 2014

Czipsy jabłkowe

Oczywiście słyszałam o czipsach jabłkowych. Wszędzie się zachwycano jakie to są dobre i zdrowe. Ja nie całkiem w to wierzyłam: zdrowe pewnie tak, ale dobre? I pewnie prędko bym nie spróbowała, gdyby nie córka. Zobaczyła je w jakimś programie kulinarnym dla dzieci i uparła się, żeby zrobić. I w końcu uległam:


Powiem Wam, że są prze-py-szne! Chrupiace, wyśmienite w smaku, sięgam po nie raz po raz i nie mogę przestać. Ale mogę, przecież są zdrowe  ;-). Niby nic takiego, zwykle podsuszone jabłka, ale... wow!


Tu na talerzyku widzicie również czipsy gruszkowe, też dobre, ale do tych jabłkowych się nie umywają. 

Robi się je tak:
  • jabłka myjemy, długim wąskim nożykiem wycinamy gniazda nasienne,
  • kroimy w cienkie plasterki,
  • układamy na blasze wyłożonej pergaminem,
  • oprószamy cukrem (albo i nie) i cynamonem (jak ktoś lubi),
  • suszymy w piekarniku nagrzanym do 80oC, długo - 2-3 godz. aż staną się chrupiące,
  • w trakcie suszenia przewracamy na drugą stronę.
I to wszystko. Takie proste, a takie pyszne. 

Próbowałyście?

Pozdrawiam, 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...