Polecam Wam bananowca - ciasto lekkie, orzeźwiające, pyszne i niewymagające pieczenia. W sam raz na koniec lata.
Ciasto składa się z czterech warstw: biszkoptowej, bananowej, piankowej i galaretkowej. Prawda, że brzmi smacznie?
Bananowiec
Warstwa biszkoptowa:
okrągłe biszkopty (można upiec biszkopt z 4 jajek)
Warstwa bananowa:
4 większe banany
1 masło
1 żółta galaretka
3 żółtka
1 szklanka cukru
Galaretkę rozpuścić wg przepisu na opakowaniu. Masło utrzeć z cukrem, żółtkami, dodać rozdrobnione widelcem lub przeciśnięte przez praskę banany, utrzeć. Wlać przestudzoną galaretkę, zmiksować.
Warstwa piankowa:
3 białka
1/2 szklanki cukru
1 czerwona galaretka
Białka ubić na sztywno, stopniowo dodawać cukier. Dodać rozpuszczoną i przestudzoną galaretkę. Wymieszać.
Warstwa galaretkowa:
1 banan
1 zielona galaretka
Galaretkę rozpuścić wg instrukcji na torebce. Banana pokroić w plasterki.
Biszkopty ułożyć w formie (można wcześniej lekko pomoczyć w żółtej galaretce), na ciastka (lub na ostudzony biszkopt) nałożyć masę bananową, wstawić do lodówki do stężenia. Następnie wyłożyć piankę, również wystudzić. Udekorować plasterkami bananów i zalać tężejącą zieloną galaretką. Włożyć ciasto do lodówki na kilka godzin.
Smacznego!
Uwaga: jeśli zdecydujesz się upiec biszkopt, tortownica (u mnie duża - 26cm) może nie pomieścić wszystkich warstw ciasta. Użyj większej formy.
Ciasto dzięki kolorowym warstwom wygląda bardzo efektownie, jest wyśmienite i nietrudne do zrobienia. Tradycyjnie kawałek dla Ciebie, miły gościu:
Pozdrawiam,
Translate
środa, 7 września 2011
czwartek, 1 września 2011
Worek-biedronka
Wakacje niestety za nami, już 1. września. Czas szykować wyprawkę dla dziecka. I worek na kapcie by się przydał. Na przykład taki:
Pomysł podpatrzyłam na picasie, w albumie mordki. Ale uszyłam już po swojemu. Tutaj na plask, bez kapciuszków:
Jednak z pełnym brzuszkiem o wiele lepiej wygląda. Biedronka już gotowa do drogi:
Jeszcze tylko pasujące gumki do włosów (lub takie) i moje dziecko może lecieć do przedszkola, do swojej grupy "Biedronek".
Pozdrawiam,
Pomysł podpatrzyłam na picasie, w albumie mordki. Ale uszyłam już po swojemu. Tutaj na plask, bez kapciuszków:
Jednak z pełnym brzuszkiem o wiele lepiej wygląda. Biedronka już gotowa do drogi:
Jeszcze tylko pasujące gumki do włosów (lub takie) i moje dziecko może lecieć do przedszkola, do swojej grupy "Biedronek".
Pozdrawiam,
środa, 31 sierpnia 2011
Hello Kitty 2
Mam duże zaległości w pokazywaniu nowych rzeczy, a ostatnio zrobiłam sporo szydełkiem. Nadrobię.
Przy okazji prezentowania Hello Kitty 1, zapowiadałam, że pojawi się też jej koleżanka (a może siostra bliźniaczka?) No i jest:
Tak samo jak ta poprzednia ma ruchome kończyny i może siedzieć (nawet lepiej jej to wychodzi niż tej różowej):
Tamta miała zdjęcie leżące, to i ta też mieć musi (wiadomo jak to jest pomiędzy rodzeństwem):
I razem. Niebieska i różowa, siedzą sobie zgodnie:
Niebieskiej zrobiłam większy kwiatek na sukience (takiej wielkości jak przy uszku), lepiej mi się podoba. Niby schemat ten sam, robione tak samo, a jednak za każdym razem wychodzi trochę inaczej:
Po raz pierwszy główkę robiłam nową metodą: nie każdy rząd od nowa, tylko na okrągło, spiralnie. Dzięki temu nie ma brzydkiego "szwu" i wszystko pięknie się prezentuje, nawet z tyłu. No... może zdjęcie tego nie oddaje, ale to wina zdjęcia, nie Hello Kitty, musicie mi uwierzyć na słowo - wygląda naprawdę ładnie:
Polecam szczerze ten sposób, trzeba tylko zaznaczać sobie początek rzędu, bo się myli. A tu fotka z pierwowzorami:
Córka coś tam przebąkiwała na temat Hello Kitty w zielonej sukience, ale... nie, koniec. Dwie wystarczą. Cieszę się, że przynajmniej się nimi bawi.
Włóczka: biała i różowa: amina (nie almina), niebieska: camilla, szydełko: 3,5
Pozdrawiam,
Przy okazji prezentowania Hello Kitty 1, zapowiadałam, że pojawi się też jej koleżanka (a może siostra bliźniaczka?) No i jest:
Tak samo jak ta poprzednia ma ruchome kończyny i może siedzieć (nawet lepiej jej to wychodzi niż tej różowej):
Tamta miała zdjęcie leżące, to i ta też mieć musi (wiadomo jak to jest pomiędzy rodzeństwem):
I razem. Niebieska i różowa, siedzą sobie zgodnie:
Niebieskiej zrobiłam większy kwiatek na sukience (takiej wielkości jak przy uszku), lepiej mi się podoba. Niby schemat ten sam, robione tak samo, a jednak za każdym razem wychodzi trochę inaczej:
Po raz pierwszy główkę robiłam nową metodą: nie każdy rząd od nowa, tylko na okrągło, spiralnie. Dzięki temu nie ma brzydkiego "szwu" i wszystko pięknie się prezentuje, nawet z tyłu. No... może zdjęcie tego nie oddaje, ale to wina zdjęcia, nie Hello Kitty, musicie mi uwierzyć na słowo - wygląda naprawdę ładnie:
Polecam szczerze ten sposób, trzeba tylko zaznaczać sobie początek rzędu, bo się myli. A tu fotka z pierwowzorami:
Córka coś tam przebąkiwała na temat Hello Kitty w zielonej sukience, ale... nie, koniec. Dwie wystarczą. Cieszę się, że przynajmniej się nimi bawi.
Włóczka: biała i różowa: amina (nie almina), niebieska: camilla, szydełko: 3,5
Pozdrawiam,
piątek, 19 sierpnia 2011
Amarantowa spódniczka dla Weroniki
Weronika jest rówieśniczką mojej córki, nietrudno więc było robić tę spódniczkę, bo mogłam na bieżąco mierzyć na Lilce. Oczywiście zanim utrafiłam z odpowiednim obwodem talii ;-). Poniższe zdjęcia w nienajlepszym świetle, ale nazajutrz musiałam już przekazać ciuszek nowej właścicielce. Ale np. to mi się podoba:
To z lampą błyskową, pewnie będzie widać trochę lepiej:
Podoba mi się ten wzór, chociaż względem podszewki spódniczka mogłaby być trochę dłuższa. Nie - podszewka mogłaby być trochę krótsza ;-). Ale specjalnie tak uszyłam, żeby pasowała do kolejnych spódniczek.
I na płasko:
Spódniczka jest ażurowa, więc można ją nosić na spodnie lub legginsy...
... lub z podszewką:
Halka jest rozkloszowana, ładnie się układa. Jest uszyta z satyny, więc przy tym też ładnie wygląda:
Po raz pierwszy nie podkładam materiału pod spód, tylko brzeg przeszyłam zwykłym zygzakiem, a potem drugi raz, tym samym ściegiem, tyko tym razem odrobinę szerszym i gęstym (ten zabieg by się nie udał gdybym od razu szyłam ścisłym zygzakiem). Musze przyznać, że to całkiem dobre rozwiązanie. Poza tym lekko naciągałam materiał, żeby lekko pofalował:
A z resztek włóczki zrobiłam pokazywane wcześniej Hello Kitty (sukieneczkę i kwiatek) i spineczki.
Chciałam zrobić taką samą spódniczkę Lili, ale nie chciała (podobnie jak odmówiła pozowania). Jednak jak już ją oddałam (spódniczkę, nie Lilkę ;-), to zmieniła zdanie. Poszłyśmy do pasmanterii i córka wybrała sobie włóczki - na spódniczkę i na bluzeczkę. Robią się.
Pozdrawiam,
To z lampą błyskową, pewnie będzie widać trochę lepiej:
Podoba mi się ten wzór, chociaż względem podszewki spódniczka mogłaby być trochę dłuższa. Nie - podszewka mogłaby być trochę krótsza ;-). Ale specjalnie tak uszyłam, żeby pasowała do kolejnych spódniczek.
I na płasko:
Spódniczka jest ażurowa, więc można ją nosić na spodnie lub legginsy...
... lub z podszewką:
Halka jest rozkloszowana, ładnie się układa. Jest uszyta z satyny, więc przy tym też ładnie wygląda:
Po raz pierwszy nie podkładam materiału pod spód, tylko brzeg przeszyłam zwykłym zygzakiem, a potem drugi raz, tym samym ściegiem, tyko tym razem odrobinę szerszym i gęstym (ten zabieg by się nie udał gdybym od razu szyłam ścisłym zygzakiem). Musze przyznać, że to całkiem dobre rozwiązanie. Poza tym lekko naciągałam materiał, żeby lekko pofalował:
A z resztek włóczki zrobiłam pokazywane wcześniej Hello Kitty (sukieneczkę i kwiatek) i spineczki.
Chciałam zrobić taką samą spódniczkę Lili, ale nie chciała (podobnie jak odmówiła pozowania). Jednak jak już ją oddałam (spódniczkę, nie Lilkę ;-), to zmieniła zdanie. Poszłyśmy do pasmanterii i córka wybrała sobie włóczki - na spódniczkę i na bluzeczkę. Robią się.
Pozdrawiam,
wtorek, 2 sierpnia 2011
Spinki - kwiatuszki
Produkt uboczny Hello Kitty ;-). Po zrobieniu koteczki został mi jeden kwiatek. Dorobiłam drugi i podoczepiałam do spinek. W ten sposób moja córka zyskała ozdoby do włosów takie same jak jej ulubienica:
W zbliżeniu, bo na powyższym zdjęciu niezbyt dobrze widać:
Tym razem nie doszywałam ozdóbek do spinek, tylko przykleiłam specjalnym klejem.
Niestety, pasujące kolorystycznie spinki "wyszły", więc musiałam ratować się innymi. Powiedzmy, że pasują.
Tak spineczki prezentują się na włosach:
Spełniają swoje zadanie, chociaż za długo na włosach nie przebywają ;-)
Pozdrawiam,
W zbliżeniu, bo na powyższym zdjęciu niezbyt dobrze widać:
Tym razem nie doszywałam ozdóbek do spinek, tylko przykleiłam specjalnym klejem.
Niestety, pasujące kolorystycznie spinki "wyszły", więc musiałam ratować się innymi. Powiedzmy, że pasują.
Tak spineczki prezentują się na włosach:
Spełniają swoje zadanie, chociaż za długo na włosach nie przebywają ;-)
Pozdrawiam,
czwartek, 28 lipca 2011
Hello Kitty
Hello!
Coś zaniedbuję ostatnio bloga, choć robótkowo dzieje się. Mogę zwalić swój marazm na pogodę ;-)
Ostatnio pisałam o urodzinach córki - mała zażyczyła sobie na prezent maskotkę Świnkę Peppę lub Hello Kitty. Pomyślałam, że kupię tę pierwszą, a koteczkę mogę jej przecież zrobić. I zrobiłam taką:
Takie maleństwo, a 3 dni tworzyłam. Ostatecznie jestem zadowolona z efektu.
A to zdjęcie wykonała Lila, więc musiało się znaleźć w opublikowanych ;-)
Maskotka ma ruchome rączki i nóżki, może siedzieć:
Od razu przypadła właścicielce do gustu, i choć wcześniej podejrzała na wydruku co jej szykuję (mówiłam, że to wcale nie będzie Hello Kitty), to i tak była zadowolona.
Jak widać kotka wpasowała się w stylizację stroju. Bluzeczki z wyżej wspomnianą świnką i Hello Kitty to jej ulubione i tylko w tych by chodziła, nieważne, że ma ładniejsze.
Córka obejrzawszy wydruki schematów, a były tam dwa kotki: w różowej sukience i w niebieskiej, stwierdziła, że jej Kitty musi mieć koleżankę. Hmmm...
Pozdrawiam,
Coś zaniedbuję ostatnio bloga, choć robótkowo dzieje się. Mogę zwalić swój marazm na pogodę ;-)
Ostatnio pisałam o urodzinach córki - mała zażyczyła sobie na prezent maskotkę Świnkę Peppę lub Hello Kitty. Pomyślałam, że kupię tę pierwszą, a koteczkę mogę jej przecież zrobić. I zrobiłam taką:
Takie maleństwo, a 3 dni tworzyłam. Ostatecznie jestem zadowolona z efektu.
A to zdjęcie wykonała Lila, więc musiało się znaleźć w opublikowanych ;-)
Maskotka ma ruchome rączki i nóżki, może siedzieć:
Od razu przypadła właścicielce do gustu, i choć wcześniej podejrzała na wydruku co jej szykuję (mówiłam, że to wcale nie będzie Hello Kitty), to i tak była zadowolona.
Jak widać kotka wpasowała się w stylizację stroju. Bluzeczki z wyżej wspomnianą świnką i Hello Kitty to jej ulubione i tylko w tych by chodziła, nieważne, że ma ładniejsze.
Córka obejrzawszy wydruki schematów, a były tam dwa kotki: w różowej sukience i w niebieskiej, stwierdziła, że jej Kitty musi mieć koleżankę. Hmmm...
Pozdrawiam,
wtorek, 5 lipca 2011
Tort bezowy na urodziny Lilki
Dziś 4. urodziny mojej córeczki. Upiekłam z tej okazji tort, co zmobilizowało mnie to do opublikowania nowego wpisu. Tort jest bezowy, przekładany bitą śmietaną i owocami sezonowymi: truskawkami, jagodami i malinami. Pyszotka. Mmmmm...
Na wierzchu ozdobiłam go różyczkami z bitej śmietany:
Tort bezowy najlepszy jest z owocami jagodowymi i tylko w sezonie letnim smakuje tak bosko. Ten deser polecam też w formie rolady. Jest równie wspaniały. A zrobiłam go tak:
Tort bezowy
Składniki na blaty:
4 białka
16 łyżek cukru
szczypta soli
(Można dodać 1 łyżkę mąki ziemniaczanej i 1 łyżkę octu winnego, co sprawia, że blaty są lekko ciągnące, ale ja poprzestaję na wersji podstawowej - takie lubię najbardziej)
Masa z bitej śmietany:
350 ml śmietanki 30%
2 "Śnieżki"
2 łyżeczki żelatyny (można pominąć, ale ja dodaję do pietrowego tortu, bo wtedy nie "siada")
Ponad to:
Owoce jagodowe. Polecam mix dwóch rodzajów, np. maliny i borówki amerykańskie - jedno z najlepszych połączeń.
Wykonanie:
Białka ubić na sztywno z odrobiną soli, potem stopniowo dodawać cukier dalej miksując. Piekarnik nagrzać do 180 oC. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, narysować okręgi (wygodnie jest odrysować mały talerzyk, u mnie są 4 kółka, ale może być 2, albo nawet 1).Na każdy okrąg wyłożyć 1/4 masy białkowej, wyrównać. Wstawić do rozgrzanego piekarnika na 5 min., następnie zmniejszyć temperaturę do 150 oC i suszyć blaty ok. godziny. Jeżeli blat jest jeden to odpowiednio dłużej - 1 godz., 15 min. Wystudzić.
Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, gdy napęcznieje rozpuścić w odrobinie wrzątku. Przestudzić. Śmietanę ubić ze "Śnieżkami", delikatnie połączyć z rozpuszczoną żelatyną.
Tortownicę wyłożyć folią spożywczą, ułożyć na dnie 1. blat, na to wyłożyć masę z bitej śmietany, owoce, 2. blat, śmietanę, owoce i tak do wyczerpania składników. Wierzch posmarować resztą masy. Boki też można, jak ktoś chce. Udekorować różyczkami z bitej śmietany, jak ja, lub ładnymi sztukami owoców.
Tort jest nietrudny w wykonaniu, a naprawdę przepyszny. Poniżej już rozpoczęła się degustacja:
Chciałam zrobić więcej zdjęć, żeby była większa możliwość wyboru, ale niestety nie zdążyłam, bo już chcieli jeść. Kawałek dla Ciebie:
Biszkopt z truskawkami i galaretką i tort bezowy (lub zamiennie rolada bezowa) to mój żelazny repertuar kulinarny w sezonie letnim.
Pozdrawiam,
Na wierzchu ozdobiłam go różyczkami z bitej śmietany:
Tort bezowy najlepszy jest z owocami jagodowymi i tylko w sezonie letnim smakuje tak bosko. Ten deser polecam też w formie rolady. Jest równie wspaniały. A zrobiłam go tak:
Tort bezowy
Składniki na blaty:
4 białka
16 łyżek cukru
szczypta soli
(Można dodać 1 łyżkę mąki ziemniaczanej i 1 łyżkę octu winnego, co sprawia, że blaty są lekko ciągnące, ale ja poprzestaję na wersji podstawowej - takie lubię najbardziej)
Masa z bitej śmietany:
350 ml śmietanki 30%
2 "Śnieżki"
2 łyżeczki żelatyny (można pominąć, ale ja dodaję do pietrowego tortu, bo wtedy nie "siada")
Ponad to:
Owoce jagodowe. Polecam mix dwóch rodzajów, np. maliny i borówki amerykańskie - jedno z najlepszych połączeń.
Wykonanie:
Białka ubić na sztywno z odrobiną soli, potem stopniowo dodawać cukier dalej miksując. Piekarnik nagrzać do 180 oC. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, narysować okręgi (wygodnie jest odrysować mały talerzyk, u mnie są 4 kółka, ale może być 2, albo nawet 1).Na każdy okrąg wyłożyć 1/4 masy białkowej, wyrównać. Wstawić do rozgrzanego piekarnika na 5 min., następnie zmniejszyć temperaturę do 150 oC i suszyć blaty ok. godziny. Jeżeli blat jest jeden to odpowiednio dłużej - 1 godz., 15 min. Wystudzić.
Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, gdy napęcznieje rozpuścić w odrobinie wrzątku. Przestudzić. Śmietanę ubić ze "Śnieżkami", delikatnie połączyć z rozpuszczoną żelatyną.
Tortownicę wyłożyć folią spożywczą, ułożyć na dnie 1. blat, na to wyłożyć masę z bitej śmietany, owoce, 2. blat, śmietanę, owoce i tak do wyczerpania składników. Wierzch posmarować resztą masy. Boki też można, jak ktoś chce. Udekorować różyczkami z bitej śmietany, jak ja, lub ładnymi sztukami owoców.
Tort jest nietrudny w wykonaniu, a naprawdę przepyszny. Poniżej już rozpoczęła się degustacja:
Chciałam zrobić więcej zdjęć, żeby była większa możliwość wyboru, ale niestety nie zdążyłam, bo już chcieli jeść. Kawałek dla Ciebie:
Biszkopt z truskawkami i galaretką i tort bezowy (lub zamiennie rolada bezowa) to mój żelazny repertuar kulinarny w sezonie letnim.
Pozdrawiam,
sobota, 25 czerwca 2011
Małe zoo Lili - zawstydzona świnka
Dlaczego zawstydzona? Ano, czerwona jest, to pewnie ze wstydu. Nieoficjalny powód jest taki, że nie miałam różowej modeliny ;-) Na razie ostatnia z serii. Nieśmiałe, ale i zaciekawione spojrzenie:
Z profilu. Ach, ten ogonek, zakręcony jak... jak... świński ogonek:
Czy te oczy mogą kłamać? No zobaczcie, jaka jestem urocza:
Malutka, okrąglutka:
No dobrze, dosyć tego wdzięczenia się, idę dołączyć do moich przyjaciół:
Z profilu. Ach, ten ogonek, zakręcony jak... jak... świński ogonek:
Czy te oczy mogą kłamać? No zobaczcie, jaka jestem urocza:
Malutka, okrąglutka:
No dobrze, dosyć tego wdzięczenia się, idę dołączyć do moich przyjaciół:
Stadko niewielkie, za to jakie sympatyczne.
Pozdrawiam, ale nie po świńsku, tylko kulturalnie ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
